środa, 13 maja 2015

Birthday´s Girl



Hej! Post jest trochę później niż powinien być, jednak mamy nadzieję, że się nie gniewacie. Więc zaczniemy może od tego, że dzisiejszy post chciałyśmy przeznaczyć na temat związany z urodzinami, gdyż wczoraj były urodzony jednej z nas, czyli Justyny.


Po męczącym dniu w szkole oby dwie postanowiłyśmy pójść porobić sobie zdjęcia. Stało się już na dworze trochę ciemno, jednak to w niczym nam nie przeszkodziło i oczywiście nie obył się wczorajszy dzień bez życzeń oraz prezentów urodzinowych. Trochę słodyczy się pojawiło, jednak już połowa została zjedzona. Trochę pieniędzy, które zostały już w sumie prawie wszystkie wydane.
























poniedziałek, 4 maja 2015

Tarnowskie Góry? Czemu nie!


Hej! Jak wam minęła majówka? Bo nam bardzo szybko, nawet nie zauważyłyśmy, kiedy to tak szybko minęło. Te trzy dni były niczym dwie minuty. Pogoda nie była rewelacyjna, jednak nie ma co narzekać, gdyż mogło być jeszcze gorzej. Szkoda, że deszcz padał, właśnie wtedy kiedy oby dwie udałyśmy się wraz w rodzicami do siostry mojej mamy i do jej chłopaka. 



Droga była strasznie męcząca, gdyż trwała ona coś około dwóch godzinny. Jednak w trakcie jazdy nie obyło się bez oglądania krajobrazów, które mijaliśmy. Również zwracałyśmy wtedy uwagę na domy, które znajdowały się po obu stronach jezdni. Najbardziej zdziwione byłyśmy widokiem połączonych ze sobą budynków, które różniły się od siebie wielkością. 



 Kiedy dotarliśmy już na miejsce, rozgościliśmy się wszyscy u cioci. Wypiliśmy herbatkę, zjedliśmy ciasta, babkę i obiad, po którym byłyśmy już strasznie napchane. Gdy już wypoczęliśmy, to udaliśmy się rodzinnie na rynek w Tarnowskich Górach. Chodziliśmy różnymi uliczkami i podziwialiśmy piękno tego miejsca. Było tam naprawdę cudownie mimo tego, że padał deszcz, a my mieliśmy tylko dwie parasolki na jakieś sześć osób. Ujrzeliśmy nawet wtedy żółte taksówki. Śmialiśmy się wszyscy, że są takie jak w Nowym Yorku. Jednak najbardziej moją uwagę zwróciły różowe drzewka, które naprawdę mi się spodobały.







 

 



Gdy byliśmy już mokrzy, udaliśmy się do kawiarni, która należała do siostry chłopaka mojej cioci. Oby dwie zamówiłyśmy sobie gorącą czekoladę, a reszta kawę. Nazwa tego miejsca byłą po śląsku i nie zapamiętałam, jednak bardzo polecam to miejsce. Znajduję się ono w samym rynku.





Mam nadzieję, że jeszcze raz tam kiedyś wrócę. 
Później mieliśmy jeszcze pojechać do Katowic, jednak pogoda nie była wystarczająco dobra i wróciliśmy się do domu. Znowu czekała nas długa droga. Jednak powrót wydawał się o wiele krótszy. 
Następne dwa dni spędziłyśmy oby dwie w domu. 





 






 Bluzka - Sinsay / Kurtka Nikoli - Sinsay / Buty Justyny - New Yorker / Koszula - Butik